W artykule poddano analizie ba艣艅 George鈥檃 MacDonalda Lekka ksi臋偶niczka (1864) i jej musicalow膮 adaptacj臋 wystawion膮 w 2013 roku na deskach Royal National Theatre w Londynie. Autorami libretta s膮 dramatopisarz Samuel Adamson i pio颅senkarka Tori Amos, 艁ukasz, 偶e te偶 nie wstyd ci! Sw膮 niewinn膮 dusz臋 brukasz Nie wiem, z kim, i nie wiem gdzie 艁ukasz, wr贸膰, zn贸w mi si臋 uka偶 艁ukasz, ju偶 nie powiem "nie"! 艁ukasz, ju偶 nie powiem "nie"! Taka cisza, a w tej ciszy ani zasn膮膰 Balkon m贸j jak smutny okr臋t p艂ynie w mrok Nikt nie wo艂a, cho膰 za chwil臋 b臋dzie jasno Czerwony Kapturek Nie Mruczek nie Burek Nie je偶, nie ptak. Czerwony Kapturek to ja zw臋 si臋 tak. Mam warkoczyk, modre o Vay Ti峄乶 Nhanh. Czerwony Kapturek Jan Brzechwa Snuj si臋, snuj, bajeczko! A by艂o tak: niedaleczko, W艂a艣nie tutaj, nad rzeczk膮, Mieszka艂a wdowa z c贸reczk膮. C贸reczka, chocia偶 ma艂a, Swej matce pomaga艂a: Zamiata艂a pod艂og臋, Pe艂艂a grz膮dki ubogie, Chrust zbiera艂a te偶 czasem, Bo mieszka艂y pod lasem, Nios艂a proso dla kurek... A zwa艂a si臋, po prostu, Czerwony Kapturek. Widziano j膮 bowiem nierzadko, Jak krz膮ta si臋 przed chatk膮, W ogr贸dku i na podw贸rku - W czerwonym kapturku. Tak si臋 zwa艂a, jak si臋 zwa艂a, Cz臋sto w niebo spogl膮da艂a, W modre niebo, k臋dy ptaki Szybowa艂y po艣r贸d chmurek. Teraz wiecie, kto to taki, Czerwony Kapturek. Czerwony Kapturek: "Nie Mruczek, nie Burek, Nie je偶, nie ptak - Czerwony Kapturek To ja zw臋 si臋 tak. Mam warkoczyk, Modre oczy, Buzi臋 mam jak mak. Nie Mruczek, nie Burek Nie je偶, nie ptak - Czerwony Kapturek To ja zw臋 si臋 tak. W tej chatce, przy mamie M贸j ca艂y 艣wiat, Nie psoc臋, nie k艂ami臋, A mam siedem lat. Nie znam troski, 艢piewam piosnki, Kocham ka偶dy kwiat. Pobiegn臋 na wzg贸rek, A las mi gra, Czerwony Kapturek To ja, w艂a艣nie ja!" W lesie, st膮d chyba z mil臋, A mo偶e nawet nie tyle, Mieszka艂a babcia Czerwonego Kapturka. Zbiera艂a lecznicze zio艂a Rosn膮ce dooko艂a, Mia艂a oswojonego dzi臋cio艂a, I je偶a, i wiewi贸rk臋, A bardzo si臋 kocha艂y z Czerwonym Kapturkiem. Pewnego ranka matka rzek艂a do Czerwonego Kapturka: "By艂 gajowy u mnie z wieczora, Przyni贸s艂 wie艣ci, 偶e babcia jest chora. Trzeba szybko jej zanie艣膰 lekarstwa. Ja nie mog臋 zostawi膰 gospodarstwa, Musz臋 kota napio膰, Musz臋 koz臋 wydoi膰, I przegotowa膰 mleko, I nakwasi膰 og贸rk贸w... To przecie偶 niedaleko, Skocz do babci, Czerwony Kapturku. W tym koszyczku jest mas艂o i serek, I lek贸w r贸偶nych szereg: Tabletki aspiryny I suszone maliny, Proszki od b贸lu g艂owy I olej rycynowy, Kwas borny do p艂ukania I ma艣膰 do nacierania. Nie tra膰, c贸reczko, czasu, Le膰 do babci, do lasu. Id藕 prosto, jak ta 艣cie偶ka, Nie zbaczaj tylko z drogi, Bo tam w borze wilk mieszka, Wilk okrutny i srogi! S艂uchaj mojej przestrogi." Biegnie Czerwony Kapturek, Jak przykaza艂a matka, Nie zbiera ptasich pi贸rek, Nie zrywa nawet kwiatka. Tu strumie艅, tam pag贸rek, A w 艣rodku 艣cie偶ka g艂adka. Biegnie Czerwony Kapturek, Tak jak prowadzi dr贸偶ka. Na drzewie jemio艂uszka 艢piewa g艂osikiem cienkim Swoje le艣ne piosenki. Gil, siedz膮c na jednej z osik, Te偶 pragn膮艂 za艣piewa膰 cosik I d藕wi臋czny wyt臋偶y艂 g艂osik. Gil: "Piu-piu! Fiu-fiu! Tu gil! Tu-tu, tu-tu, Tryl-tryl! Czerwony Kaptur-tur-tur, Uwa偶aj, tu b贸r, tu b贸r, Tu b贸r, tu las, tu lis. Lis by ci臋 ch臋tnie zgryz艂, I lis, i ka偶dy zwierz. 艢piesz si臋, dziewczynko, 艣piesz! Piu-piu! Fiu-fiu! Tryl-tryl! Tu-tu, tu-tu, Tu gil!" Wtem, kiedy 艣piew gila zmilk艂, Zatrzeszcza艂 w pobli偶u krzak, Wilczych jag贸d zatrzeszcza艂 krzak, I zza krzaka wychyli艂 si臋 wilk, I odezwa艂 si臋 basem tak: "Witam ci臋, m贸j prze艣liczny Czerwony Kapturku, Nie b贸j si臋 moich z膮bk贸w i moich pazurk贸w. Oczernili mnie ludzie przed tob膮, A ja jestem niewinn膮 osob膮, Ja wywodz臋 si臋 z takich wilk贸w, Co nie krzywdz膮 nawet motylk贸w. Ja mi臋sa po prostu nie trawi臋, Poprzestaj臋 na jagodach i trawie. A co ludzie m贸wi膮 - to plotki. Chcesz, dziewczynko, to si臋 z tob膮 pobawi臋? Mo偶e w kotki, a mo偶e w 艂askotki Czy w kosi-kosi-艂apci? Czerwony Kapturek: "Panie wilku, ja id臋 do babci, Babcia chora i czeka od rana..." Wilk: "A gdzie mieszka babunia kochana?" Czerwony Kapturek: "Za polan膮, przy si贸dmym pag贸rku..." Wilk: "No to 艣piesz si臋, Czerwony Kapturku." Czerwony Kapturek: "Babcia czeka od godzin ju偶 kilku. Musz臋 lecie膰, pa-pa, panie wilku!" Biegnie Czerwony Kapturek, Biegnie prosto przed siebie, Nie ogl膮da jaszczurek Ani chmurek na niebie, N贸偶kami szybko drepce Do babci, co w izdebce Na przyj艣cie wnuczki czeka. Wilk spogl膮da艂 z daleka, Posta艂 jeszcze z minut臋 I pop臋dzi艂 na prze艂aj, skr贸tem. Pop臋dzi艂 przez ost臋py, Z艂owrogi i podst臋pny, Mkn膮艂 szybko borem-lasem, Tak pod艣piewuj膮c basem: Wilk: "W las dam nurka I Kapturka Sprytnie zmyl臋. W m膮 pu艂apk臋 Z艂api臋 babk臋 Ju偶 za chwil臋. Gdy w brzuchu burczy, Dostaj臋 kurczy I jem wszystko, 偶e a偶 furczy, Taki ze mnie wilk! Moim wrogom Dzisiaj srog膮 Dam nauczk臋, Bo mam chrapk臋 I na babk臋, I na wnuczk臋. Gdy w brzuchu burczy, Dostaj臋 kurczy I jem wszystko, 偶e a偶 furczy, Taki ze mnie wilk! Zaszumia艂y drzewa 偶a艂o艣nie, Zatrz臋s艂y si臋 d臋bowe 偶o艂edzie, Zaterkota艂 derkacz na so艣nie: "Co to b臋dzie, ojej, co to b臋dzie? Co to b臋dzie, Czerwony Kapturku?!" A wilk stan膮艂 przy si贸dmym pag贸rku, Podwin膮艂 pod siebie ogon, Rozejrza艂 si臋, czy nie ma nikogo, I do babci w okienko zapuka艂, Po czym schowa艂 si臋 szybko za murek. Babcia: "Kto to puka? I czego tu szuka?" Wilk: "To ja, babciu, Czerwony Kapturek. Borem-lasem przybieg艂am tu sama, Z lekarstwami przysy艂a mnie mama." Babcia: "Jaki艣 dziwny masz g艂os..." Wilk: "Bo mam chrypk臋..." Babcia: "Jaki艣 dziwny masz g艂os..." "Nie zd膮偶y艂am ci臋 dojrze膰 przez szybk臋, Chod藕 do okna..." Wilk: "Niestety nie mog臋, Bo po drodze zrani艂am si臋 w nog臋, Ledwo stoj臋... Ach, wpu艣膰, babciu mi艂a!" No, i babcia drzwi otworzy艂a. Mo偶ecie sobie, moi drodzy, wyobrazi膰, co si臋 wtedy sta艂o! By opisa膰 to - s艂贸w jest za ma艂o, Przera偶enie zaciska wprost gard艂o. Powiem kr贸tko: wilczysko si臋 wdar艂o I rykn臋艂o: "Mam chrapk臋 Na babk臋! Gdy w brzuchu burczy, Dostaj臋 kurczy I jem wszystko, 偶e a偶 furczy!" To rzek艂szy wilk po艂kn膮艂 staruszk臋, Tak jak wr贸bel po艂yka muszk臋. Ale kiszki wci膮偶 gra艂y mu marsza, Bowiem babcia, osoba starsza, By艂a ko艣cista i chuda, Wi臋c mu obiad nie bardzo si臋 uda艂. Wilk: "Brzuch mam pusty po takiej potrawie. Przyjdzie wnuczka, to sobie poprawi臋. Ale zanim ten ptaszek tu sfrunie, Przeobrazi膰 si臋 musz臋 w babuni臋. W艂o偶臋 czepek staruszki na g艂ow臋, Gdzie pi偶ama? Jest! Prosz臋... Gotowe! Teraz - hops! - pod pierzyn臋 do 艂贸偶ka... O, lusterko! No tak... jeszcze chwilka! Wykapana babunia-staruszka, Niepodobna zupe艂nie do wilka. Schowam 艂ap臋, bo wida膰 pazurek. Idzie!... Idzie Czerwony Kapturek!" Czerwony Kapturek: "Pobiegn臋 na wzg贸rek, A las mi gra, Czerwony Kapturek To ja, w艂a艣nie ja... O, ju偶 chatka babuni! Co te偶 dzieje si臋 u niej? Ucieszy si臋, gdy zobaczy Czerwonego Kapturka! A to co? Na dachu wiewi贸rka... Rzuca we mnie orzechy... Mo偶e w艂a艣nie z uciechy? Nie. Z艂o艣ci si臋 jak j臋dza. Po prostu mnie odp臋dza. Wiewi贸rko, c贸偶 to znaczy? Wita艂a艣 mnie dawniej inaczej. Powiem babci, dostaniesz bur臋..." Wilk: "Kto tam?" Czerwony Kapturek: "Ja, Czerwony Kapturek. Borem-lasem przybieg艂am tu sama, Z lekarstwami przysy艂a mnie mama." Wilk: "Wejd藕, kochanie..." Czerwony Kapturek: "Ju偶 id臋, ju偶 lec臋... Babciu, mo偶e zapali膰 艣wiec臋?" Wilk: "Nie, ja wol臋, kiedy jest ciemno. Chod藕, Kapturku, przywitaj si臋 ze mn膮." Czerwony Kapturek: "Babciu, taki dziwny masz g艂os. Dlaczego m贸wisz przez nos?" Wilk: "Jeste艣 g艂upia... Ugryz艂a mnie osa... A zreszt膮... nie wtr膮caj si臋 do mego nosa." Czerwony Kapturek: "Babciu, dlaczego jeste艣 taka z艂a?" Wilk: "Bo艣 za d艂ugo do mnie sz艂a, Zreszt膮... nie pytaj ju偶 wi臋cej..." Czerwony Kapturek: "Babciu, a gdzie twoje r臋ce?" Wilk: "Pod pierzyn膮, bo mi marzn膮 na zimnie, Przesta艅 pyta膰 i usi膮d藕 tu przy mnie." Czerwony Kapturek: "Babciu... ja troch臋 si臋 boj臋, Bo te z臋by s膮 jakie艣 nie twoje..." Wilk: "Dobre s膮 ka偶de z臋by, Kt贸re prowadz膮 do g臋by, A 偶e je艣膰 tymi z臋bami wygodnie, Zaraz ci udowodani臋!" To rzek艂szy wilk po艂kn膮艂 dziewuszk臋, Tak jak wr贸bel po艂yka muszk臋. Obliza艂 si臋, j臋zorem mlasn膮艂, Wlaz艂 pod pierzyn臋 i zasn膮艂, Nie troszcz膮c si臋 wi臋cej o nic. Ale to, moi drodzy, nie koniec. O, nie! Bo w艂a艣nie z d膮browy Szed艂 w tamte strony gajowy. Pos艂ucha艂, co gil wy艣piewa艂, Pos艂ucha艂, co szumi膮 drzewa, Potem jeszcze przybieg艂a wiewi贸rka... I tak si臋 dowiedzia艂 o losie Czerwonego Kapturka. Gajowy: "Przez lasy, przez d膮browy W臋druje gajowy, Na tr膮bce w lesie Gra i gra, A echo niesie Tra-ra-ra! Ma bro艅 nabit膮 w d艂oni, Ta bro艅 go obroni, Niestraszny mu jest nied藕wied藕 z艂y, Niestraszne mu s膮 wilcze k艂y! Przez lasy, przez d膮browy W臋druje gajowy, Na tr膮bce w lesie Gra i gra, A echo niesie Tra-ra-ra!" Galowy idzie, wyd艂u偶a krok, Bo ju偶 doko艂a zapada mrok, I g艂os puchacza leci przez kniej臋. W oddali chatka babci widnieje. Idzie gajowy, patrzy przez szybk臋... O, tu potrzebne dzia艂anie szybkie! Wchodzi do 艣rodka, zapa艂k膮 艣wieci! I c贸偶 zobaczy艂? Zgadnijcie, dzieci! Wilk pod pierzyn膮 spokojnie chrapie, Trzyma czerwon膮 czapk臋 w 艂apie, A brzuch ma taki p臋katy, 呕e zajmuje nieomal p贸艂 chaty. Galowy mu do gard艂a przystawi艂 dwururk臋. Gajowy: "Hej, wilku bury! 艁apy do g贸ry! Co艣 zrobi艂 z babci膮 i Czerwonym Kapturkiem? Oddawaj je, bo ci szyj臋 Kulami przeszyj臋!" Wilk: "Ojej! Po co tyle ha艂asu? Zapomnia艂em wr贸ci膰 do lasu, Zaspa艂em, bo my艣la艂em, 偶e to niedziela. B艂agam, niech pan nie strzela, Lito艣ci, panie gajowy!" Gajowy: "O liro艣ci nie ma mowy! B臋dziesz mia艂, wilku, nauczk臋! Oddawaj tu babci臋 i wnuczk臋! Licz臋 do trzech, a potem..." Wilk: "Ju偶 je oddaj臋 z powrotem, Tylko niech pan t臋 luf臋 odsunie... Musz臋 si臋 wyt臋偶y膰 maluczko... Eech... Eech... Uuch... Masz pan babuni臋... Uuch... Eech... Uuch... Razem z wnuczk膮!" I wyobra藕cie sobie, 呕e z paszczy wyskoczy艂y mu obie, Nienaruszone, a przy tym W stanie ca艂kiem przyzwoitym. Babcia nawet uzdrowiona. Czerwonego Kapturka chwyci艂a w ramiona I tak si臋 ca艂owa艂y, 艣ciska艂y, cieszy艂y, 呕e odzyska艂y zaraz i humor, i si艂y. Potem si臋 gajowemu rzuci艂y na szyj臋. Babcia i Czerwony Kapturek: "Niech nam pan gajowy 偶yje Sto lat albo i wi臋cej!" Babcia: "C贸偶 my mo偶emy da膰 panu w podzi臋ce? Chyba ten kapturek z czerwonej w艂贸czki Na pami膮tk臋 od mojej wnuczki." Czerwony Kapturek: "艢wietnie! Niech go pan przymierzy! Nawet ca艂kiem dobrze le偶y, Troch臋 jest mo偶e zbyt kusy..." Babcia: "Dodaj wi臋c do kapturka jeszcze dwa ca艂usy." Gajowy by艂 w si贸dmym niebie. Okr臋ci艂 babci臋 dooko艂a siebie, U艣ciska艂 si臋 z Czerwonym Kapturkiem, A wilka zwi膮za艂 bardzo mocnym sznurkiem I zawi贸z艂 od razu prosto do Warszawy. Oto jest koniec bajki. I koniec zabawy. A wiecie, co z wilkiem si臋 dzieje? Wilk po偶egna膰 musia艂 kniej臋 I zamieszka艂 w warszawskim zoo, Gdzie mu niezbyt weso艂o, Tote偶 jest na wszystkich z艂y I przez kraty szczerzy k艂y. Nie podchod藕cie do klatki za blisko, Bo to bardzo niedobre wilczysko. A teraz ju偶, dzieci, koniec. Nie pytajcie mnie wi臋cej o nic, Bo gdybym co艣 wi臋cej wiedzia艂, Tobym wam sam opowiedzia艂. 锘緾ZERWONY KAPTUREK Snuj si臋, snuj, bajeczko! A by艂o tak: niedaleczko, W艂a艣nie tutaj, nad rzeczk膮, Mieszka艂a wdowa z c贸reczk膮. C贸reczka, chocia偶 ma艂a, swej matce pomaga艂a: Zamiata艂a pod艂og臋, pe艂艂a grz膮dki ubogie, Chrust zbiera艂a te偶 czasem, bo mieszka艂y pod lasem, Nios艂a proso dla kurek... A zwa艂a si臋, - Czerwony Kapturek. Widziano j膮 bowiem nierzadko, jak krz膮ta si臋 przed chatk膮, W ogr贸dku i na podw贸rku - w czerwonym kapturku. Tak si臋 zwa艂a, jak si臋 zwa艂a, cz臋sto w niebo spogl膮da艂a, W modre niebo, k臋dy ptaki szybowa艂y po艣r贸d chmurek. Teraz wiecie, kto to taki, Czerwony Kapturek. Czerwony Kapturek: "Nie Mruczek, nie Burek, nie je偶, nie ptak - Czerwony Kapturek - to ja zw臋 si臋 tak. Mam warkoczyk, modre oczy, Buzi臋 mam jak mak. Nie Mruczek, nie Burek Nie je偶, nie ptak - Czerwony Kapturek To ja zw臋 si臋 tak. W tej chatce, przy mamie M贸j ca艂y 艣wiat, nie psoc臋, nie k艂ami臋, A mam siedem lat. Nie znam troski, 艢piewam piosnki, kocham ka偶dy kwiat. Pobiegn臋 na wzg贸rek, a las mi gra, Czerwony Kapturek To ja, w艂a艣nie ja!" W lesie, st膮d chyba z mil臋, a mo偶e nawet nie tyle, Mieszka艂a babcia Czerwonego Kapturka. Zbiera艂a lecznicze zio艂a rosn膮ce dooko艂a, Mia艂a oswojonego dzi臋cio艂a, i je偶a, i wiewi贸rk臋, A bardzo si臋 kocha艂y z Czerwonym Kapturkiem. Pewnego ranka matka rzek艂a do Czerwonego Kapturka: "By艂 gajowy u mnie z wieczora, przyni贸s艂 wie艣ci, 偶e babcia jest chora. Trzeba szybko jej zanie艣膰 lekarstwa. Ja nie mog臋 zostawi膰 gospodarstwa, Musz臋 kota napio膰, Musz臋 koz臋 wydoi膰, I przegotowa膰 mleko, I nakwasi膰 og贸rk贸w... To przecie偶 niedaleko, skocz do babci, Czerwony Kapturku. W tym koszyczku jest mas艂o i serek, i lek贸w r贸偶nych szereg: tabletki aspiryny i suszone maliny, Proszki od b贸lu g艂owy i olej rycynowy, Kwas borny do p艂ukania i ma艣膰 do nacierania. Nie tra膰, c贸reczko, czasu, le膰 do babci, do lasu. Id藕 prosto, jak ta 艣cie偶ka, nie zbaczaj tylko z drogi, Bo tam w borze wilk mieszka, Wilk okrutny i srogi! S艂uchaj mojej przestrogi." Biegnie Czerwony Kapturek, jak przykaza艂a matka, Nie zbiera ptasich pi贸rek, nie zrywa nawet kwiatka. Tu strumie艅, tam pag贸rek, a w 艣rodku 艣cie偶ka g艂adka. Biegnie Czerwony Kapturek, tak jak prowadzi dr贸偶ka. Na drzewie jemio艂uszka 艣piewa g艂osikiem cienkim Swoje le艣ne piosenki. Gil, siedz膮c na jednej z osik, te偶 pragn膮艂 za艣piewa膰 cosik I d藕wi臋czny wyt臋偶y艂 g艂osik. Gil: "Piu-piu! Fiu-fiu! Tu gil! Tu-tu, tu-tu, tryl-tryl! Czerwony Kaptur-tur-tur,uwa偶aj, tu b贸r, tu b贸r, Tu b贸r, tu las, tu lis. Lis by ci臋 ch臋tnie zgryz艂, I lis, i ka偶dy zwierz. 艢piesz si臋, dziewczynko, 艣piesz! Piu-piu! Fiu-fiu! Tryl-tryl! Tu-tu, tu-tu, tu gil!" Wtem, kiedy 艣piew gila zmilk艂, Zatrzeszcza艂 w pobli偶u krzak, Wilczych jag贸d zatrzeszcza艂 krzak, I zza krzaka wychyli艂 si臋 wilk, I odezwa艂 si臋 basem tak: "Witam ci臋, m贸j prze艣liczny Czerwony Kapturku, Nie b贸j si臋 moich z膮bk贸w i moich pazurk贸w. Oczernili mnie ludzie przed tob膮, A ja jestem niewinn膮 osob膮, Ja wywodz臋 si臋 z takich wilk贸w, Co nie krzywdz膮 nawet motylk贸w. Ja mi臋sa po prostu nie trawi臋, Poprzestaj臋 na jagodach i trawie. A co ludzie m贸wi膮 - to plotki. Chcesz, dziewczynko, to si臋 z tob膮 pobawi臋? Mo偶e w kotki, a mo偶e w 艂askotki Czy w kosi-kosi-艂apci? Czerwony Kapturek: "Panie wilku, ja id臋 do babci, Babcia chora i czeka od rana..." Wilk: "A gdzie mieszka babunia kochana?" Czerwony Kapturek: "Za polan膮, przy si贸dmym pag贸rku..." Wilk: "No to 艣piesz si臋, Czerwony Kapturku." Czerwony Kapturek: "Babcia czeka od godzin ju偶 kilku. Musz臋 lecie膰, pa-pa, panie wilku!" Biegnie Czerwony Kapturek, biegnie prosto przed siebie, Nie ogl膮da jaszczurek ani chmurek na niebie, N贸偶kami szybko drepce do babci, co w izdebce Na przyj艣cie wnuczki czeka. Wilk spogl膮da艂 z daleka, posta艂 jeszcze z minut臋 I pop臋dzi艂 na prze艂aj, skr贸tem. Pop臋dzi艂 przez ost臋py, Z艂owrogi i podst臋pny, Mkn膮艂 szybko borem-lasem, Tak pod艣piewuj膮c basem: Wilk: "W las dam nurka i Kapturka sprytnie zmyl臋. W m膮 pu艂apk臋 z艂api臋 babk臋 ju偶 za chwil臋. Gdy w brzuchu burczy, dostaj臋 kurczy I jem wszystko, 偶e a偶 furczy, Taki ze mnie wilk! Moim wrogom dzisiaj srog膮 dam nauczk臋, Bo mam chrapk臋 i na babk臋,i na wnuczk臋. Gdy w brzuchu burczy, dostaj臋 kurczy I jem wszystko, 偶e a偶 furczy, Taki ze mnie wilk! Zaszumia艂y drzewa 偶a艂o艣nie, Zatrz臋s艂y si臋 d臋bowe 偶o艂edzie, Zaterkota艂 derkacz na so艣nie: "Co to b臋dzie, ojej, co to b臋dzie? Co to b臋dzie, Czerwony Kapturku?!" A wilk stan膮艂 przy si贸dmym pag贸rku, Podwin膮艂 pod siebie ogon, Rozejrza艂 si臋, czy nie ma nikogo, I do babci w okienko zapuka艂, Po czym schowa艂 si臋 szybko za murek. Babcia: "Kto to puka? I czego tu szuka?" Wilk: "To ja, babciu, Czerwony Kapturek. Borem-lasem przybieg艂am tu sama, Z lekarstwami przysy艂a mnie mama." Babcia: "Jaki艣 dziwny masz g艂os..." Wilk: "Bo mam chrypk臋..." Babcia: "Jaki艣 dziwny masz g艂os..." "Nie zd膮偶y艂am ci臋 dojrze膰 przez szybk臋, Chod藕 do okna..." Wilk: "Niestety nie mog臋, Bo po drodze zrani艂am si臋 w nog臋, Ledwo stoj臋... Ach, wpu艣膰, babciu mi艂a!" No, i babcia drzwi otworzy艂a. Mo偶ecie sobie, moi drodzy, wyobrazi膰, co si臋 wtedy sta艂o! By opisa膰 to - s艂贸w jest za ma艂o, Przera偶enie zaciska wprost gard艂o. Powiem kr贸tko: wilczysko si臋 wdar艂o I rykn臋艂o: "Mam chrapk臋 na babk臋! Gdy w brzuchu burczy, Dostaj臋 kurczy i jem wszystko, 偶e a偶 furczy!" To rzek艂szy wilk po艂kn膮艂 staruszk臋, Tak jak wr贸bel po艂yka muszk臋. Ale kiszki wci膮偶 gra艂y mu marsza, Bowiem babcia, osoba starsza, By艂a ko艣cista i chuda, Wi臋c mu obiad nie bardzo si臋 uda艂. Wilk: "brzuch mam pusty po takiej potrawie. Przyjdzie wnuczka, to sobie poprawi臋. Ale zanim ten ptaszek tu sfrunie, Przeobrazi膰 si臋 musz臋 w babuni臋. W艂o偶臋 czepek staruszki na g艂ow臋, Gdzie pi偶ama? Jest! Prosz臋... Gotowe! Teraz - hops! - pod pierzyn臋 do 艂贸偶ka... O, lusterko! No tak... jeszcze chwilka! Wykapana babunia-staruszka, Niepodobna zupe艂nie do wilka. Schowam 艂ap臋, bo wida膰 pazurek. Idzie!... Idzie Czerwony Kapturek!" Czerwony Kapturek: "Pobiegn臋 na wzg贸rek, A las mi gra, Czerwony Kapturek to ja, w艂a艣nie ja... O, ju偶 chatka babuni! Co te偶 dzieje si臋 u niej? Ucieszy si臋, gdy zobaczy Czerwonego Kapturka! A to co? Na dachu wiewi贸rka... Rzuca we mnie orzechy... Mo偶e w艂a艣nie z uciechy? Nie. Z艂o艣ci si臋 jak j臋dza. Po prostu mnie odp臋dza. Wiewi贸rko, c贸偶 to znaczy? Wita艂a艣 mnie dawniej inaczej. Powiem babci, dostaniesz bur臋..." Wilk: "Kto tam?" Czerwony Kapturek: "Ja, Czerwony Kapturek. Borem-lasem przybieg艂am tu sama, Z lekarstwami przysy艂a mnie mama." Wilk: "Wejd藕, kochanie..." Czerwony Kapturek: "Ju偶 id臋, ju偶 lec臋... Babciu, mo偶e zapali膰 艣wiec臋?" Wilk: "Nie, ja wol臋, kiedy jest ciemno. Chod藕, Kapturku, przywitaj si臋 ze mn膮." Czerwony Kapturek: "Babciu, taki dziwny masz g艂os. Dlaczego m贸wisz przez nos?" Wilk: "Jeste艣 g艂upia... Ugryz艂a mnie osa... A zreszt膮... nie wtr膮caj si臋 do mego nosa." Czerwony Kapturek: "Babciu, dlaczego jeste艣 taka z艂a?" Wilk: "Bo艣 za d艂ugo do mnie sz艂a, Zreszt膮... nie pytaj ju偶 wi臋cej..." Czerwony Kapturek: "Babciu, a gdzie twoje r臋ce?" Wilk: "Pod pierzyn膮, bo mi marzn膮 na zimnie, Przesta艅 pyta膰 i usi膮d藕 tu przy mnie." Czerwony Kapturek: "Babciu... ja troch臋 si臋 boj臋, Bo te z臋by s膮 jakie艣 nie twoje..." Wilk: "Dobre s膮 ka偶de z臋by, kt贸re prowadz膮 do g臋by, A 偶e je艣膰 tymi z臋bami wygodnie,Zaraz ci udowodni臋!" To rzek艂szy wilk po艂kn膮艂 dziewuszk臋, Tak jak wr贸bel po艂yka muszk臋. Obliza艂 si臋, j臋zorem mlasn膮艂, Wlaz艂 pod pierzyn臋 i zasn膮艂, Nie troszcz膮c si臋 wi臋cej o nic. Ale to, moi drodzy, nie koniec. O, nie! Bo w艂a艣nie z d膮browy Szed艂 w tamte strony gajowy. Pos艂ucha艂, co gil wy艣piewa艂, Pos艂ucha艂, co szumi膮 drzewa, Potem jeszcze przybieg艂a wiewi贸rka... I tak si臋 dowiedzia艂 o losie Czerwonego Kapturka. Gajowy: "Przez lasy, przez d膮browy w臋druje gajowy, Na tr膮bce w lesie gra i gra, A echo niesie tra-ra-ra! Ma bro艅 nabit膮 w d艂oni, ta bro艅 go obroni, Niestraszny mu jest nied藕wied藕 z艂y, Niestraszne mu s膮 wilcze k艂y! "Przez lasy, przez d膮browy w臋druje gajowy, Na tr膮bce w lesie gra i gra, A echo niesie tra-ra-ra! Galowy idzie, wyd艂u偶a krok, Bo ju偶 doko艂a zapada mrok, I g艂os puchacza leci przez kniej臋. W oddali chatka babci widnieje. Idzie gajowy, patrzy przez szybk臋... O, tu potrzebne dzia艂anie szybkie! Wchodzi do 艣rodka, zapa艂k膮 艣wieci! I c贸偶 zobaczy艂? Zgadnijcie, dzieci! Wilk pod pierzyn膮 spokojnie chrapie, Trzyma czerwon膮 czapk臋 w 艂apie, A brzuch ma taki p臋katy, 呕e zajmuje nieomal p贸艂 chaty. Galowy mu do gard艂a przystawi艂 dwururk臋. Gajowy: "Hej, wilku bury! 艁apy do g贸ry! Co艣 zrobi艂 z babci膮 i Czerwonym Kapturkiem? Oddawaj je, bo ci szyj臋 Kulami przeszyj臋!" Wilk: "Ojej! Po co tyle ha艂asu? Zapomnia艂em wr贸ci膰 do lasu, Zaspa艂em, bo my艣la艂em, 偶e to niedziela. B艂agam, niech pan nie strzela, Lito艣ci, panie gajowy!" Gajowy: "O liro艣ci nie ma mowy! B臋dziesz mia艂, wilku, nauczk臋! Oddawaj tu babci臋 i wnuczk臋! Licz臋 do trzech, a potem..." Wilk: "Ju偶 je oddaj臋 z powrotem, tylko niech pan t臋 luf臋 odsunie... Musz臋 si臋 wyt臋偶y膰 maluczko... Eech... Eech... Uuch... Masz pan babuni臋... Uuch... Eech... Uuch... Razem z wnuczk膮!" I wyobra藕cie sobie, 呕e z paszczy wyskoczy艂y mu obie, Nienaruszone, a przy tym W stanie ca艂kiem przyzwoitym. Babcia nawet uzdrowiona. Czerwonego Kapturka chwyci艂a w ramiona I tak si臋 ca艂owa艂y, 艣ciska艂y, cieszy艂y, 呕e odzyska艂y zaraz i humor, i si艂y. Potem si臋 gajowemu rzuci艂y na szyj臋. Babcia i Czerwony Kapturek: "Niech nam pan gajowy 偶yje sto lat albo i wi臋cej!" Babcia: "C贸偶 my mo偶emy da膰 panu w podzi臋ce? Chyba ten kapturek z czerwonej w艂贸czki Na pami膮tk臋 od mojej wnuczki." Czerwony Kapturek: "艢wietnie! Niech go pan przymierzy! Nawet ca艂kiem dobrze le偶y, Troch臋 jest mo偶e zbyt kusy..." Babcia: "Dodaj wi臋c do kapturka jeszcze dwa ca艂usy." Gajowy by艂 w si贸dmym niebie. Okr臋ci艂 babci臋 dooko艂a siebie, U艣ciska艂 si臋 z Czerwonym Kapturkiem, A wilka zwi膮za艂 bardzo mocnym sznurkiem I zawi贸z艂 od razu prosto do Warszawy. Oto jest koniec bajki. I koniec zabawy. A wiecie, co z wilkiem si臋 dzieje? Wilk po偶egna膰 musia艂 kniej臋 I zamieszka艂 w warszawskim zoo, Gdzie mu niezbyt weso艂o, Tote偶 jest na wszystkich z艂y I przez kraty szczerzy k艂y. Nie podchod藕cie do klatki za blisko, Bo to bardzo niedobre wilczysko. A teraz ju偶, dzieci, koniec. Nie pytajcie mnie wi臋cej o nic, Bo gdybym co艣 wi臋cej wiedzia艂, Tobym wam sam opowiedzia艂. O偶e偶! Te偶 gapi艂am si臋 po kilka razy dziennie i kombinowa艂am. I nawet przysz艂o mi do 艂ba skojarzenie z Galantem, skarogniadym kucem feli艅skim z zaprzyja藕nionej i go艣cinnej stajni, kt贸r膮 odwiedzam, gdy tylko mog臋, ale za ma艂o z trawy wystawa艂o jak na konia czy cho膰by kucyka. Co innego 藕rebi臋 tego偶! :) 艢liczny. No i zabawa przednia, nie tylko ta na 艂膮czce, ale i ta blogowa. :) Bardzo, bardzo pozdrawiam Ci臋, Anko Wroc艂awianko, wraz z przyleg艂o艣ciami oczywi艣cie. :)JolkaM

nie mruczek nie burek nie je偶 nie ptak piosenka